Wstałam kilka minut po szóstej. Leniwie przetarłam twarz i wstałam. Nie musiałam patrzeć w lustro, żeby wiedzieć, że nie wyglądam najlepiej. Wzięłam z szafy ubrania i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Od razu zrobiło mi się po nim lepiej. Przebrałam się w to:http://www.photoblog.pl/modnexozestawy/111992818 Poleć znajomym i uczesałam swoje kasztanowe włosy, które delikatnie opadały na moje ramiona. Musnęłam usta błyszczykiem truskawkowym i wróciłam do pokoju. Był w takim samym stanie, jak go zostawiłam. Ech… No trudno. Wzięłam z szafki MP4 i włożyłam je do torby, gdzie były już moje książki. Zarzuciłam ją na ramię i poszłam do kuchni. Matki nie było w domu. Zresztą jak zwykle. Zawsze gdzieś wychodziła, zanim jeszcze zdążyłam wstać. Cała mama. Rzuciłam torbę gdzieś w kąt, podeszłam do lodówki i wyciągnęłam z niej mleko. Z szafki wzięłam miskę i płatki i przygotowałam swoje śniadanie. Nie było idealne, no ale trudno. Nic innego przecież w tym domu nie ma. I tak jest dobrze, że matka czasem zostawia pieniądze na jedzenie, a nie tak jak było kiedyś. Jak latałam za nią, prosząc o każdego, najmniejszego grosza, bo byłam głodna. Wzięłam do ust ostatnią łyżkę płatków i wstałam od stołu. Wsadziłam miskę do zmywarki i wzięłam swoją torbę. Leniwie poszłam w stronę wyjścia. Nie miałam ochoty iść do szkoły. Ale pocieszałam się faktem, że znowu GO zobaczę. TEGO samego blondyna o tych zabójczo niebieskich oczach, w których można było utonąć jak w oceanie. Z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek do drzwi. Podbiegłam do nich i zdecydowanym ruchem je otworzyłam. W progu domu stał Niall. Kolana się pode mną ugięły. Wyglądał jeszcze lepiej niż zwykle. Miałam ochotę rzucić się mu na szyję i pocałować. Jednak coś mnie powstrzymało. Nawet się z tego ucieszyłam, bo wyszłabym na idiotkę. Niall spojrzał na mnie podejrzliwie. Dopiero w tej chwili zdałam sobie sprawę, że mu się przyglądam, jakby był obrazem w muzeum.
- Hej! – rzuciłam szybko i posłałam mu ciepły uśmiech.
Chłopak zaśmiał się. Moje serce zaczęło bić z prędkością światła. W głębi duszy, modliłam się, żeby nie wyskoczyło z mojej piersi.
- Hej. – rzucił i ponownie się uśmiechnął. – Dzisiaj musimy jechać sami do szkoły, bo ci idioci wczoraj się najebali i dzisiaj mają dość „małego” kaca. No może oprócz Liama. On stwierdził, że się zaopiekuje pozostałą trójką.
- Kiedy oni pili? – zapytałam się zdezorientowana.
Przecież byłam wczoraj u nich dość długo i nie zauważyłam, żeby pili. Chociaż, może mi to umknęło?
- Jak wczoraj cię odwoziłem. Wyciągnęli z lodówki kilkanaście butelek piw i urządzili sobie małą imprezkę. – rzekł i znów się zaśmiał. – Idziemy? – zapytał.
- Ehm… No jasne. – rzuciłam i wyszłam przed dom.
Zamknęłam go na klucz i ruszyłam z Niall’em do jego samochodu. Chłopak otworzył mi drzwi i zrobił znaczący gest. Przewróciłam teatralnie oczami i weszłam do środka. Uwielbiałam samochód chłopaków. Był taki… Inny. Tak, to dobre słowo. Niall, z wielkim uśmiechem na twarzy, usiadł za kierownicą, odpalił pojazd i wyjechał sprzed mojego domu. Na początku panowała trochę niezręczna cisza. Nie miałam odwagi spojrzeć na niego. Wzięłam głęboki wdech i chwilę przytrzymałam go w płucach, po czym wypuściłam powietrze. Kątem oka spojrzałam na chłopaka. Był inny niż reszta One Direction. Taki uroczy i słodki, a dodatku jego głos przyprawiał mnie o motylki w brzuchu. Zamknęłam oczy i oparłam głowę na zagłówku. Niall włączył radio. Akurat leciał Michael Jackson i Akon „Hold my hand”. Uwielbiałam tą piosenkę. Wsłuchałam się w nią i prawie zapomniałam, że jedziemy samochodem. W pewnym momencie poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę.
-Hej śpiochu już jesteśmy- usłyszałam cudowny głos, otworzyłam oczy i zobaczyłam niebieskie tęczówki wpatrzone we mnie. Jego wzrok przyciągał mnie z każdą sekundą coraz bardziej, chłopak zaczął nachylać się nade mną, słyszalny był tylko niespokojnie szybki łomot mojego serca, nasze twarze dzieliły milimetry by w końcu usta złączyły się w pocaunku, gorące usta chłopaka nie miały zamiaru opuścić moich. W końcu nasze dusze złączyły się w jedną, moje nieposkromione serce zwolniło otulone sercem Nialla. Ta cudowna chwila mogłaby trwać wiecznie ale niestety... musiał zadzwonić dzwonek... Blonyn przerwał nasz pocaunek.
-Przepraszam -wyszeptał i wysiadł z samochodu, uczyniłam to samo ale kiedy wysiadłam chłopaka nie było w pobliżu. Teraz moja dusza zamiast być w idealnej harmonii rozpadła się na miliony kawałeczków, które w całość mogła poskładać jedynie dusza Nialla. Ze łzami w oczach pobiegłam w kierunku domu, na szczęście nie było tak daleko. Wbiegłam do domu, rzuciłam torbę na ziemię i poszłam do swojego królestwa. Rzuciłam się na łóżko z głośnym płaczem, przytuliłam się do poduszki i zasnęłam. Obudził mnie dzwonek do drzwi, nie miałąm ochoty się podnosić ale mnusiałam, zwlekłam się z łóżka, podeszłam na chwilkę do lustra i poprawiłam włosy na tyle ile pozwalał mi czas. Zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi.
-O.. Hej powiedziałam bez entuzjazmu n widok 4 chłopaków z One Direction z wyjątkiem Nialla, tak JEGO z nimi nie było.
-Emily, czy ty płakalaś?-zapytał Liam spoglądając na mnie podejrzliwie.
-Nie,nie- zaprzeczyłam chociaż moje serce chciało wykrzyczeć- Tak, płakałam! Kocham tego Irlandczyka o cudownych oczach a on mnie olał! - Wchodźcie- zaprosiłam ich do środka- chcecie coś do picia?-zapytałam ale zamiast odpowiezi wszyscy staneli na przeciw mnie.
-A teraz gadaj co zdarzyło się między tobą a Niallem- powiedział Harry poruszając brwiami.
-Nic a co miało by sie stać?-zapytałam i na dźwięk moich słów miałam ochotę rozpłakać się na nowo ale tego nie zrobiła, nie chciałam zrobić sobie wiochy przy chłopakach.
-Coś musiało się wydarzyć skoro on siedzi zamknięty w swoim pokoju i nie chce z nikim rozmawiać- drążył tema Zayn.
-Skoro ON nie chce wam nic powiedzieć to ja tymbardziej nie powinnam -rzekłam stanowczo.
-Wiesz co, Emily-zwrócił się d mnie Liam- ja myślę, że coś między wami zaszło i ten idiota jak zwykle zachował się najgorzej jak było można- stwierdził Liam paatrząc na mnie ze współczuciem- Trafiłem?
-W samo sedno -powiedziałam.
-Nie przejmuj się tak Emily- objął mnie Louis- przemyśli sobie chłopak sprawę, przyjdzie i Cię przeprosi- podsumował uradowany.
-Może i masz rację- powiedziałam- to może jednak się czegoś napijecie?-zapytałam.
-Nie, wiesz musimy jakoś załatwić sobie lekcje po dzisiejszej nieobecności- rzachnął się Harry.
-Eh.. no to narazie- pożegnałam ich i poszli. Dopiero wtedy zauwarzyłam, że jest już ciemno. Nadal zmęczona posżłam do kuchni, wzięłam telefon i zadzwoniłam po pizzę, zrobiłam sobie shakea truskawkowego i zaniosłam go do salonu, przygotowałam jakiś film o miłości i poszłam szybko się wykąpać. Ubrałam piżamę : tą po lewej
i posżłam do salonu, akurat przyjechał gościu z pizzą zapłaciłam i posżłam przed telewizor, przykryłam się kocem i oglądając film spożywałam niezbyt zdromy posiłej i zapijałam go shakem. Nawet nie pamiętałam kiedy zaczęłam płakać myśląc o blondynie, którego tak bardzo mi brakowało......

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz