wtorek, 22 maja 2012

#5-Tak

Obudziłam się po 7, na moje nieszczęście miałam na 7:45. Nie chciało mi się iść do szkoły, nie kiedy ON tam jest, i kiedy wiem, że zamierza mnie olać jak każdą inną... Do moich ocz napłynęły łzy, wcisnęłam głowę w poduszkę zduszając tym mój krzyk, jak on mógł mi to zrobić? Czemu ja nie mogę dostac prawdziwej miłości, czemu to ja jestem zawsze ta najgorsza? Po godzinie takiego rozpaczania i różnych, przedziwnych myślach wstałam z łóżka, pościeliłam je i poszłam do łazienki, ogarnęłam się, ubrałam w czarny dres, związałam włsy w koka i zabrałam się za sprzątanie domu. Najpierw posprzątałam mój pokój, następnie wszędzie powycierałam kurze, odkurzyłam i pomyłam podłogi. Zrobiłam mamie obiad, bo powinna być po 15, ale znając ją to zapewne będzie po 22... Zrobiłam sobie kakao i dużo lodów z polewą czekoladową i bitą śmietaną. Usiadłam na kanapie w salonie i zabrałam się za jedzenie lecz zanim wzięłam do ust lody zadzwonił dzwonek do drzwi... nawet chwili spokoju- powiedziałam do siebie idąc do drzwi. Otworzyłam drzwi ale kiedy zobaczyłam twarz, która teraz zamiast przyprawiać mnie o uśmiech i uczucie błogości sprawiała, że miałam ochote się zabić zamknęłam je pospiesznie. Niall jednak nie dał za wygraną i anim zatrzasnęłam drzwi zatrzymał je rękoma.
-Emili, proszę- wyszeptał chłopak- daj mi pięć minut. 
Wkurzona wpuściłam Go do środka.
-Czego chcesz?-zapytałam szorstko.
-Dobrze wiesz, że chce z tobą porozmawiać
-Niby o czym?-zapytałam patrząc gdzieś w bok by uniknąc jego spojrzenia. 
-Proszę spójrz mi w oczy- załapał mnie za podbródek, ze strachem spełniłam jego prośbę i napotkało mnie rozczarowanie, zamiast odrazy znowu poczułam motylki w brzuchu- Emily, przepraszam- zaczął chłopak głośno wypuszczając powietrze z ust- Bardzo mi na tobie zależy i..
-I dlatego mnie olałeś i zachowałeś się jak kretyn?-przerwałam mu a po moim policzku spłynęła łza.
-Wiem, że zachowałem się jak kretyn, doskonale wiem, ale ja wtedy spanikowałem. Po prostu nie chcę cię skrzywdzić Emily.
-Dziwne bo właśnie to robisz- wyszeptałam. W Niallu coś drgnęło i.. to dziwne bo pocałował mnie i nie wyszedł tylko bez słowa po tym mnie przytulił.
-Podobasz mi się Emily, nie mogę bez ciebie normalnie funkcojować, nie mogę znieśc myśli, że miałbym się z tobą nie spotykać- wyszeptał mi do ucha. 
-Niall, ty też bardzo mi się podobasz-powiedziałam i odkleiłam się od chłopaka by raz jeszcze złączyć się z nim w gorącym pocaunku.
-Masz ochotę na spotkanie z tesztą?-zapytał.
-Tak, jesne- uśmeichnęłam się, moje serce o mało nie pękło z radości, myślałam, że nie da się w kimś zakochać tak z dnia na dzień, a tu proszę jaka niespodzianką, zakochałam się i to z wzajemnością a na dodatek nie w byle kim bo w Niallu Horanie- ale.. muszę się najpierw przebrać- powiedziałam- poczekaj tu chwilę - poprosiłam i zniknęłam w łazience. Nałożyłam jasno brązowe szpilki mamy których od dawna nie nosiła, spódnicę w kolorze butów i wkasałam w nią białą koszulkę na ramiączka, na ramiona zarzuciłam jasno brązowy sweterek, poperfumowałam się, umalowałam rzesy i wyszłam z łazienki. 
-WoW- skomentował mój wygląd  Irlandczyk.
-Fajnie, że ci się podoba- uśmiechnęłam się ciepło.
-Idziemy?-zapytał wyciągając dłoń w moją rękę, złapałam za nią i chłopak splótł nasze palce. Zamknęłam drzwi na klucz i wsiedliśmy do sportowego samochodu.
-A co się stało z Vanem?-zapytałam.
-Ughm.. Zayn go rozbił- wyjąkał w odpowiedzi Niall.
-Co? Jak to? Nic mu nie jest?-zapytałam przerażona.
-Nie, wszystko z Zaynem okay, z resztą sama zobaczych- uśmiechnął sie w moją stronę i otworzył drzwi od samochodu, wsiedliśmy i ruszyliśmy do domu  One Direction. Kiedy weszliśy od środka w korytarzu wszyscy czekali.
-No i co. Tak czy nie?-zapytał na wejściu Louis.
-Cześć Louis też miło mo ciebie widzieć- uśmiechnęłam się ironicznie.
-Tak- powiedział  mój towarzysz.
-Yeah- dał się we znaki Zayn- w końcu.
-Co w końcu?-zapytałam.
-Wiesz od pierwszego dnia naszej znajomości Niall się w otbie kocha i tak się założyliśmy z Harrym i wygrałem- mulat wybuchł śmiechem patrząc na loczka.
-A tak w ogóle to czemu nie było cię dzisiaj w szkole?-zapytał Liam.
-Bo ten...






Przepraszam, że tak długo nic nie dodałam ale nie mogłam dostać się do komputera:) Mam nadzieję, ze się podoba noooo.................. komentujcie:*

piątek, 27 kwietnia 2012

#4 A teraz gadaj co zdarzyło się między tobą a Niallem


Wstałam kilka minut po szóstej. Leniwie przetarłam twarz i wstałam. Nie musiałam patrzeć w lustro, żeby wiedzieć, że nie wyglądam najlepiej. Wzięłam z szafy ubrania i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Od razu zrobiło mi się po nim lepiej. Przebrałam się w to:http://www.photoblog.pl/modnexozestawy/111992818  Poleć znajomym  i uczesałam swoje kasztanowe włosy, które delikatnie opadały na moje ramiona. Musnęłam usta błyszczykiem truskawkowym i wróciłam do pokoju. Był w takim samym stanie, jak go zostawiłam. Ech… No trudno. Wzięłam z szafki MP4 i włożyłam je do torby, gdzie były już moje książki. Zarzuciłam ją na ramię i poszłam do kuchni. Matki nie było w domu. Zresztą jak zwykle. Zawsze gdzieś wychodziła, zanim jeszcze zdążyłam wstać. Cała mama. Rzuciłam torbę gdzieś w kąt, podeszłam do lodówki i wyciągnęłam z niej mleko. Z szafki wzięłam miskę i płatki i przygotowałam swoje śniadanie. Nie było idealne, no ale trudno. Nic innego przecież w tym domu nie ma. I tak jest dobrze, że matka czasem zostawia pieniądze na jedzenie, a nie tak jak było kiedyś. Jak latałam za nią, prosząc o każdego, najmniejszego grosza, bo byłam głodna. Wzięłam do ust ostatnią łyżkę płatków i wstałam od stołu. Wsadziłam miskę do zmywarki i wzięłam swoją torbę. Leniwie poszłam w stronę wyjścia. Nie miałam ochoty iść do szkoły. Ale pocieszałam się faktem, że znowu GO zobaczę. TEGO samego blondyna o tych zabójczo niebieskich oczach, w których można było utonąć jak w oceanie. Z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek do drzwi. Podbiegłam do nich i zdecydowanym ruchem je otworzyłam. W progu domu stał Niall. Kolana się pode mną ugięły. Wyglądał jeszcze lepiej niż zwykle. Miałam ochotę rzucić się mu na szyję i pocałować. Jednak coś mnie powstrzymało. Nawet się z tego ucieszyłam, bo wyszłabym na idiotkę. Niall spojrzał na mnie podejrzliwie. Dopiero w tej chwili zdałam sobie sprawę, że mu się przyglądam, jakby był obrazem w muzeum. 
- Hej! – rzuciłam szybko i posłałam mu ciepły uśmiech. 
Chłopak zaśmiał się. Moje serce zaczęło bić z prędkością światła. W głębi duszy, modliłam się, żeby nie wyskoczyło z mojej piersi. 
- Hej. – rzucił i ponownie się uśmiechnął. – Dzisiaj musimy jechać sami do szkoły, bo ci idioci wczoraj się najebali i dzisiaj mają dość „małego” kaca. No może oprócz Liama. On stwierdził, że się zaopiekuje pozostałą trójką. 
- Kiedy oni pili? – zapytałam się zdezorientowana. 
Przecież byłam wczoraj u nich dość długo i nie zauważyłam, żeby pili. Chociaż, może mi to umknęło? 
- Jak wczoraj cię odwoziłem. Wyciągnęli z lodówki kilkanaście butelek piw i urządzili sobie małą imprezkę. – rzekł i znów się zaśmiał. – Idziemy? – zapytał. 
- Ehm… No jasne. – rzuciłam i wyszłam przed dom. 
Zamknęłam go na klucz i ruszyłam z Niall’em do jego samochodu. Chłopak otworzył mi drzwi i zrobił znaczący gest. Przewróciłam teatralnie oczami i weszłam do środka. Uwielbiałam samochód chłopaków. Był taki… Inny. Tak, to dobre słowo. Niall, z wielkim uśmiechem na twarzy, usiadł za kierownicą, odpalił pojazd i wyjechał sprzed mojego domu. Na początku panowała trochę niezręczna cisza. Nie miałam odwagi spojrzeć na niego. Wzięłam głęboki wdech i chwilę przytrzymałam go w płucach, po czym wypuściłam powietrze. Kątem oka spojrzałam na chłopaka. Był inny niż reszta One Direction. Taki uroczy i słodki, a dodatku jego głos przyprawiał mnie o motylki w brzuchu. Zamknęłam oczy i oparłam głowę na zagłówku. Niall włączył radio. Akurat leciał Michael Jackson i Akon „Hold my hand”. Uwielbiałam tą piosenkę. Wsłuchałam się w nią i prawie zapomniałam, że jedziemy samochodem. W pewnym momencie poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę.
-Hej śpiochu już jesteśmy- usłyszałam cudowny głos, otworzyłam oczy i zobaczyłam niebieskie tęczówki wpatrzone  we mnie. Jego wzrok przyciągał mnie z każdą sekundą coraz bardziej, chłopak zaczął nachylać się nade mną, słyszalny był tylko niespokojnie szybki łomot mojego serca, nasze twarze dzieliły milimetry by w końcu usta złączyły się w pocaunku, gorące usta chłopaka nie miały zamiaru opuścić moich. W końcu nasze dusze złączyły się w jedną, moje nieposkromione serce zwolniło otulone sercem Nialla. Ta cudowna chwila mogłaby trwać wiecznie ale niestety... musiał zadzwonić dzwonek... Blonyn przerwał nasz pocaunek.
-Przepraszam -wyszeptał i wysiadł z samochodu, uczyniłam to samo ale kiedy wysiadłam chłopaka nie było w pobliżu. Teraz moja dusza zamiast być w idealnej harmonii rozpadła się na miliony kawałeczków, które w całość mogła poskładać jedynie dusza Nialla. Ze łzami w oczach pobiegłam w kierunku domu, na szczęście nie było tak daleko. Wbiegłam do domu, rzuciłam torbę na ziemię i poszłam do swojego królestwa. Rzuciłam się na łóżko z głośnym płaczem, przytuliłam się do poduszki i zasnęłam. Obudził mnie dzwonek do drzwi, nie miałąm ochoty się podnosić ale mnusiałam, zwlekłam się z łóżka, podeszłam na chwilkę do lustra i poprawiłam włosy na tyle ile pozwalał mi czas. Zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi.
-O.. Hej  powiedziałam bez entuzjazmu n widok 4 chłopaków z One Direction z wyjątkiem Nialla, tak JEGO z nimi nie było.
-Emily, czy ty płakalaś?-zapytał Liam spoglądając na mnie podejrzliwie.
-Nie,nie- zaprzeczyłam chociaż moje serce chciało wykrzyczeć- Tak, płakałam! Kocham tego Irlandczyka o cudownych oczach a on mnie olał! - Wchodźcie- zaprosiłam ich do środka- chcecie coś do picia?-zapytałam ale zamiast odpowiezi wszyscy staneli na przeciw mnie.
-A teraz gadaj co zdarzyło się między tobą a Niallem- powiedział Harry poruszając brwiami.
-Nic a co miało by sie stać?-zapytałam i na dźwięk moich słów miałam ochotę rozpłakać się na nowo ale tego nie zrobiła, nie chciałam zrobić sobie wiochy przy chłopakach.
-Coś musiało się wydarzyć skoro on siedzi zamknięty w swoim pokoju i nie chce z nikim rozmawiać- drążył tema Zayn.
-Skoro ON nie chce wam nic powiedzieć to ja tymbardziej nie powinnam -rzekłam stanowczo.
-Wiesz co, Emily-zwrócił się d mnie Liam- ja myślę, że coś między wami zaszło i ten idiota jak zwykle zachował się najgorzej jak było można- stwierdził Liam paatrząc na mnie ze współczuciem- Trafiłem?
-W samo sedno -powiedziałam. 
-Nie przejmuj się tak Emily- objął mnie Louis- przemyśli sobie chłopak sprawę, przyjdzie i Cię przeprosi- podsumował uradowany.
-Może i masz rację- powiedziałam- to może jednak się czegoś napijecie?-zapytałam.
-Nie, wiesz musimy jakoś załatwić sobie lekcje po dzisiejszej nieobecności- rzachnął się Harry.

-Eh.. no to narazie- pożegnałam ich i poszli. Dopiero wtedy zauwarzyłam, że jest już ciemno.  Nadal zmęczona posżłam do kuchni, wzięłam telefon i zadzwoniłam po pizzę, zrobiłam sobie shakea truskawkowego i zaniosłam go do salonu, przygotowałam jakiś film o miłości i poszłam szybko się wykąpać. Ubrałam piżamę :  tą po lewej 

i posżłam do salonu, akurat przyjechał gościu z pizzą zapłaciłam i posżłam przed telewizor, przykryłam się kocem i oglądając film spożywałam niezbyt zdromy posiłej i zapijałam go shakem. Nawet nie pamiętałam kiedy zaczęłam płakać myśląc o blondynie, którego tak bardzo mi brakowało......








Rozdział pisany po części przez mnie po części przez mojego Misia czyli Wiolkę autorkę m. in http://sixthfrom1d.blogspot.com/

#4 A teraz gadaj co zdarzyło się między tobą a Niallem


Wstałam kilka minut po szóstej. Leniwie przetarłam twarz i wstałam. Nie musiałam patrzeć w lustro, żeby wiedzieć, że nie wyglądam najlepiej. Wzięłam z szafy ubrania i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Od razu zrobiło mi się po nim lepiej. Przebrałam się w to:http://www.photoblog.pl/modnexozestawy/111992818  Poleć znajomym  i uczesałam swoje kasztanowe włosy, które delikatnie opadały na moje ramiona. Musnęłam usta błyszczykiem truskawkowym i wróciłam do pokoju. Był w takim samym stanie, jak go zostawiłam. Ech… No trudno. Wzięłam z szafki MP4 i włożyłam je do torby, gdzie były już moje książki. Zarzuciłam ją na ramię i poszłam do kuchni. Matki nie było w domu. Zresztą jak zwykle. Zawsze gdzieś wychodziła, zanim jeszcze zdążyłam wstać. Cała mama. Rzuciłam torbę gdzieś w kąt, podeszłam do lodówki i wyciągnęłam z niej mleko. Z szafki wzięłam miskę i płatki i przygotowałam swoje śniadanie. Nie było idealne, no ale trudno. Nic innego przecież w tym domu nie ma. I tak jest dobrze, że matka czasem zostawia pieniądze na jedzenie, a nie tak jak było kiedyś. Jak latałam za nią, prosząc o każdego, najmniejszego grosza, bo byłam głodna. Wzięłam do ust ostatnią łyżkę płatków i wstałam od stołu. Wsadziłam miskę do zmywarki i wzięłam swoją torbę. Leniwie poszłam w stronę wyjścia. Nie miałam ochoty iść do szkoły. Ale pocieszałam się faktem, że znowu GO zobaczę. TEGO samego blondyna o tych zabójczo niebieskich oczach, w których można było utonąć jak w oceanie. Z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek do drzwi. Podbiegłam do nich i zdecydowanym ruchem je otworzyłam. W progu domu stał Niall. Kolana się pode mną ugięły. Wyglądał jeszcze lepiej niż zwykle. Miałam ochotę rzucić się mu na szyję i pocałować. Jednak coś mnie powstrzymało. Nawet się z tego ucieszyłam, bo wyszłabym na idiotkę. Niall spojrzał na mnie podejrzliwie. Dopiero w tej chwili zdałam sobie sprawę, że mu się przyglądam, jakby był obrazem w muzeum. 
- Hej! – rzuciłam szybko i posłałam mu ciepły uśmiech. 
Chłopak zaśmiał się. Moje serce zaczęło bić z prędkością światła. W głębi duszy, modliłam się, żeby nie wyskoczyło z mojej piersi. 
- Hej. – rzucił i ponownie się uśmiechnął. – Dzisiaj musimy jechać sami do szkoły, bo ci idioci wczoraj się najebali i dzisiaj mają dość „małego” kaca. No może oprócz Liama. On stwierdził, że się zaopiekuje pozostałą trójką. 
- Kiedy oni pili? – zapytałam się zdezorientowana. 
Przecież byłam wczoraj u nich dość długo i nie zauważyłam, żeby pili. Chociaż, może mi to umknęło? 
- Jak wczoraj cię odwoziłem. Wyciągnęli z lodówki kilkanaście butelek piw i urządzili sobie małą imprezkę. – rzekł i znów się zaśmiał. – Idziemy? – zapytał. 
- Ehm… No jasne. – rzuciłam i wyszłam przed dom. 
Zamknęłam go na klucz i ruszyłam z Niall’em do jego samochodu. Chłopak otworzył mi drzwi i zrobił znaczący gest. Przewróciłam teatralnie oczami i weszłam do środka. Uwielbiałam samochód chłopaków. Był taki… Inny. Tak, to dobre słowo. Niall, z wielkim uśmiechem na twarzy, usiadł za kierownicą, odpalił pojazd i wyjechał sprzed mojego domu. Na początku panowała trochę niezręczna cisza. Nie miałam odwagi spojrzeć na niego. Wzięłam głęboki wdech i chwilę przytrzymałam go w płucach, po czym wypuściłam powietrze. Kątem oka spojrzałam na chłopaka. Był inny niż reszta One Direction. Taki uroczy i słodki, a dodatku jego głos przyprawiał mnie o motylki w brzuchu. Zamknęłam oczy i oparłam głowę na zagłówku. Niall włączył radio. Akurat leciał Michael Jackson i Akon „Hold my hand”. Uwielbiałam tą piosenkę. Wsłuchałam się w nią i prawie zapomniałam, że jedziemy samochodem. W pewnym momencie poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę.
-Hej śpiochu już jesteśmy- usłyszałam cudowny głos, otworzyłam oczy i zobaczyłam niebieskie tęczówki wpatrzone  we mnie. Jego wzrok przyciągał mnie z każdą sekundą coraz bardziej, chłopak zaczął nachylać się nade mną, słyszalny był tylko niespokojnie szybki łomot mojego serca, nasze twarze dzieliły milimetry by w końcu usta złączyły się w pocaunku, gorące usta chłopaka nie miały zamiaru opuścić moich. W końcu nasze dusze złączyły się w jedną, moje nieposkromione serce zwolniło otulone sercem Nialla. Ta cudowna chwila mogłaby trwać wiecznie ale niestety... musiał zadzwonić dzwonek... Blonyn przerwał nasz pocaunek.
-Przepraszam -wyszeptał i wysiadł z samochodu, uczyniłam to samo ale kiedy wysiadłam chłopaka nie było w pobliżu. Teraz moja dusza zamiast być w idealnej harmonii rozpadła się na miliony kawałeczków, które w całość mogła poskładać jedynie dusza Nialla. Ze łzami w oczach pobiegłam w kierunku domu, na szczęście nie było tak daleko. Wbiegłam do domu, rzuciłam torbę na ziemię i poszłam do swojego królestwa. Rzuciłam się na łóżko z głośnym płaczem, przytuliłam się do poduszki i zasnęłam. Obudził mnie dzwonek do drzwi, nie miałąm ochoty się podnosić ale mnusiałam, zwlekłam się z łóżka, podeszłam na chwilkę do lustra i poprawiłam włosy na tyle ile pozwalał mi czas. Zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi.
-O.. Hej  powiedziałam bez entuzjazmu n widok 4 chłopaków z One Direction z wyjątkiem Nialla, tak JEGO z nimi nie było.
-Emily, czy ty płakalaś?-zapytał Liam spoglądając na mnie podejrzliwie.
-Nie,nie- zaprzeczyłam chociaż moje serce chciało wykrzyczeć- Tak, płakałam! Kocham tego Irlandczyka o cudownych oczach a on mnie olał! - Wchodźcie- zaprosiłam ich do środka- chcecie coś do picia?-zapytałam ale zamiast odpowiezi wszyscy staneli na przeciw mnie.
-A teraz gadaj co zdarzyło się między tobą a Niallem- powiedział Harry poruszając brwiami.
-Nic a co miało by sie stać?-zapytałam i na dźwięk moich słów miałam ochotę rozpłakać się na nowo ale tego nie zrobiła, nie chciałam zrobić sobie wiochy przy chłopakach.
-Coś musiało się wydarzyć skoro on siedzi zamknięty w swoim pokoju i nie chce z nikim rozmawiać- drążył tema Zayn.
-Skoro ON nie chce wam nic powiedzieć to ja tymbardziej nie powinnam -rzekłam stanowczo.
-Wiesz co, Emily-zwrócił się d mnie Liam- ja myślę, że coś między wami zaszło i ten idiota jak zwykle zachował się najgorzej jak było można- stwierdził Liam paatrząc na mnie ze współczuciem- Trafiłem?
-W samo sedno -powiedziałam. 
-Nie przejmuj się tak Emily- objął mnie Louis- przemyśli sobie chłopak sprawę, przyjdzie i Cię przeprosi- podsumował uradowany.
-Może i masz rację- powiedziałam- to może jednak się czegoś napijecie?-zapytałam.
-Nie, wiesz musimy jakoś załatwić sobie lekcje po dzisiejszej nieobecności- rzachnął się Harry.

-Eh.. no to narazie- pożegnałam ich i poszli. Dopiero wtedy zauwarzyłam, że jest już ciemno.  Nadal zmęczona posżłam do kuchni, wzięłam telefon i zadzwoniłam po pizzę, zrobiłam sobie shakea truskawkowego i zaniosłam go do salonu, przygotowałam jakiś film o miłości i poszłam szybko się wykąpać. Ubrałam piżamę :  tą po lewej 

i posżłam do salonu, akurat przyjechał gościu z pizzą zapłaciłam i posżłam przed telewizor, przykryłam się kocem i oglądając film spożywałam niezbyt zdromy posiłej i zapijałam go shakem. Nawet nie pamiętałam kiedy zaczęłam płakać myśląc o blondynie, którego tak bardzo mi brakowało......


środa, 25 kwietnia 2012

#3

Wstałam po 6, leniwie zwlekłam isę z łóżka i poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i owinięta w ręcznik wysuszyłam włosy. Ubrałam czarną bieliznę, czarne jeansowe spodenki i kremową dużą koszulkę z amerykańską flagą oraz kremowe baleriny. Do torby wrzuciłam  telefon i odtwarzacz mp4. POszłam do kuchni, mamy już nie było. Zrobiłam sobie płatki owsiane  i popiłam je sokiem jabłkowym. Usłyszałam pukanie do drzwi, zastanawialam isę przezmoment kto to może być, pewnie mama czegoś zapomniała?-pomyślałam i otworzyłam drzwi, zamiast mamy przed drzwiami stęło 5 chłopaków.
-O.. One Direction-zaśmiałam isę wpuszczając ich do środka. Zostałam obściskana przez każdego z zespołu.
-To jak gotowa do wyjścia?-zapytał Harry poruszając zabawnie brwiami.
-Jasne- odpowiedziałam biorąc torbę.Wsiedliśmy do vana chłopaków i ruszyliśmy do szkoły, przez całą drogę rozmawialiśmy na jednen temeat.
-Hej, Emily a może przyszałbyś do nas po szkole?-zaproponował Niall.
-Em.. Nie wiem, chyba nie. Mam dużo nauki-odparłam.
-Ej no weź....- poprosił ładnie Harry. Nie mogłam odmówić, tym słodkim, zielonym oczom.
-No dobrze ale po 17 musze być w dou-uprzedziłam.
-Jasne, nie bój się odstawimy cię- uśmiechnął się zawiadacko Zayn.  Zatrzymaliśmy się pod szkołą.
-Ej, nie wstydzicie się pokazać się pod szkołą no wiecie... z kimś takim jak ja?-zapytałam bardziej Louisa niż resztę.
-A niby jaka jesteś?- zapytał retorycznie LIam.
-Nie wierzymy w stereotypy i nie trzymamy się zasady "zadajesz się tylko z gwiazdami"- dopowiedział Louis.
- No to spoko-skomentowałam kiedy wchodziliśy do szkoły. Wszyscy dziwnie się na nas gapili i nikt nie miał odwagi podejść, byłam z tego zadowolona, bo przynajmniej nie zostalam zgnieciona przez tłum napalonych dziewczyn. Potem jak przystało na dżentelmenów odprowadzili mnie pod klasę heh.
-No to gdzie masz ostatnią lekcję?-zapytał Niall.
-W sali 215- odpowiedziałam wraz z dzwonkiem, uścinęłiśmy się zbiorowo i chłopcy poszli na lekcję, pierwszą miałam biologię, pracę klasową. Jak dobrze, że się uczyłam- pomyślałam. Usiadłam sama na końcu sali. Nauczycielka rozdała nam pracę i mieliśy czas do końca lekcji, bardzo szybko skończyłam i oddałam kartkę. Wyjęłam z torby mp4 i słuchałam muzyki. Potem historia, niemiecki, polski, angielski, fizyka i hiszpański, na którym dostałam 1 za odpowiedź. Ale co ja poradzę, że nie za dobrze mi idzie....
Po dzwonku wyszłam z sali i wpadłam na Nialla.
-Hej-usmiechnęłam się na jego widok.
-To jak idziemy?-zapytał.
-Ej, a gdzie reszta?
-Czekają na nas w samochodzie- blondyn pociągnął mnie za rękę, pod szkołą stał samochód chłopców.  Wsiedliśmy.
-Siema- powiedziałam siadając z blondynam na końcu. Zayn ruszył z piskiem opon.
-Boję się zapytać ile wynosi jego rekord prędkości...-wyszeptałam do blondyna.
-Zayn jeździ z maxymalną prędkością 260km/h naszym sportowym samochodem- odszeptał niebieskooki.  Po chwili byliśmy pod sporej wielkości willą z ogromnym basenem i ogrodem.
-Fajny... dom-  powiedziałam wchodząc do środka, wnętrze urządzone bło w bardzo nowoczesnym stylu.  Rozejrzałam się dookoła i poczułam na karku zimne krople wody.
-Niall!-wydarłam widząc blondyna z pistoletem na wodę. Zdenerwowana podeszłam do zlewu, zamoczyłam ręce i ochlapałam niebieskookiego.
-Czyżby wypowiadasz mu wojnę?-zpytał podekscytowany Harry.
-Tak- ogłosiłam zachwycona kolejny raz chlapiąc w stronę Nialla.
- Zapłacsz mi za to- zaśmiał się chłopak podbiegając do mnie i biorąc na ręce.
-A!-puszczaj mnie!- piszczałam- Wariat!
Za nami wybiegli chłopacy śmiejąc się.
-Pomóżcie mi!-błagałam ich ale oni ani drgnęli. Nagle Niall chciał wrzucić mnie do basenu ale ja się nie dałam i pociągnłęam go za koszulkę razem ze sobą. Wpdaliśmy z impetem do chłodnej wody, basen okazał się bardzo głęboki i trochę zajęło mi wypłynięcie na powierzchnie.
-Ugh.. I jak ja wrócę do domu w takim stanie?-zapytałam wychodząc za blondynem z wody.
-Chodź, dam ci soć suchego-powiedział, przy wejściu uderzyłam Liama w ramię.
-Ał! A to a co?-zapytał z bananem na twarzy.
-Za to, że mi nie pomogłeś- odpowiedziałam wchodząc po schodach, weszliśmy do pokoju zapewne Nialla, podał mi niebieską koszulkę z nadrukiem w postaci uśmioechniętej minki oraz szar dresy z napisem "limied" na lewej nogawce oraz ręcznik. Weszłam do łazienki i zdjęłam z siebie przemoczone ubrania po czym powiesiłam je na grzejniku. Dokładnie wytarłam ciało i włosy, które po chwili były już wilgotne. Ubrałam rzeczy od Nialla i wyszłam z łazienki. W pokoju nikogo nie bło więc poszłam do salonu.
-Zaraz będzie pizza- powiedział zacieszony Niall, tak ten Irlandczyk o cudownie niebieskich oczach przepada za jedzeniem- pomyślałam. Usiadłam obok chłopaków na kanapie. Harry rozwalony był na fotelu. Usłyszałam dzwonek do drzwi, pobiegł tam Zayn i po chwili przyszedł z dwiema olbrzymimi kartonami pizzy. Ja zjadłam jedną z Niallem i Zaynem a drugą pochłonęli Harry, Liam i Louis. Potem Zayn wymyślił gre w butelke na zadania i o dziwo nawet ja się na to zgodziłam.  Usiedliśmy w kole, Louis przyniósł butelkę po coli i nią zakręcił, wylosował Harryego.
-Daj posta na Fb: LovvvcAAamm Biberkaaaa <3-powiedział Louis do loczka podając mu ipada. Loczek po kilkuminutach dodał taki  post i zakręcił, wylosował mnie.
-Daj Nialllowi soczystego buzaka w usta- wykrzyknął uradowany brunet.
-Ej! Ale ja kocham was wszystkich i nie mogę całować tylko jednego!-powiedziałam- No ale skoro już gramy...-dokończyłam i pocałowałam blondyna, który miał zaciesz jak nigdy.
-Odpłacę ci się- rzuciłam w kierunku Harryego i poszczęściło mi się bo wylosowałam Zayna.
-No to Zayn....-nachyliłam się nad uchem muzułmanina jak sądziłam- włóż loczkowi pod koszulkę na plecy kostkę lodu-wyszeptałam, brunet uradowany pobiegł do kuchni i po kilku chwilech podbiegł do Harryego i wykonał zadanie, śmieliśmy sie jak nigdy na widok skaczącego na wszystkie strony zielonookiego. Po niedługim czasie skończyliśmy zabawę i Niall zgłosił się żeby odwieść mnei do domu. Pożegnałam się z resztą uśniskami i poszłam z blondynem do samochdu, przez cała drogę sluchaliśmy piosenek One Direction i wygłupialiśmy się. Po domem pocałowałam go w policzek.
-To do zobaczenia- uśmiechnęłam sie i wysiadłam. Wbiegłam do domu, nikogo nie bło. Poszłam so pokoju,  odrobiłam lekcje i poczytałam do późna książkę. Po 22 zasnęłam, bo nie mogłam doczekać się następnego dnia. 

wtorek, 24 kwietnia 2012

#2

Emili!- obudził mnie krzyk mamy, podniosłam wzrok, zegrek wskazywał 7:30. Zerwałam isę z łóża i pobiegłam do łazienki, umyłam zęby i ubrałam pierwsze o mi ręce wpadło czyli krótkie, jasne jeansowe spodenki i niebieską koszulkę z napisam "Jestem z Irlandii i jestem z tego dumna". Wybiegłam z pokoju biorąc ze sobą torbę. Nie żegnając się z mamą wybiegłam z domu, w ostatniej chwili wbieglam d oautobusu i odetchnęłam ale po chwili znowu się spiełam bo niedaleko mnie stało One Direction. Liam mi się przygladał po czym zaczepił Nialla i wszyscy do mnei podszedli.
-Hej, ty serio jesteś z Irlandii?-zapytał Niall.
-Tak- odpoweidziałam trochę skrępowana.
-A z kad dokładnie?
- Z Mullingar.
-To tak jak ja- zaśiał się blondyn. Autobus zatrzymał isę i rozmawiając poszliśmy w kierunku szkoły, ale kiedy okazało się, że jest 20 minut po dzwonku poszliśmy do KFC bo mój rzołądekdomagał się jeść, siedząc przy stoliku Naill mnei zagadywał.
-No to..-zaczął.
-Emily- dokończyłam za niego.
-do jakiej szkoły chodzisz?
-Do tej samej co ty- zakpiłam.
-Ale wtopa- wysmiał go Louis, gadaliśmy tak, opowiedziałam i trochę o sobie a onie mi trochę o sobie kiedy się ogarnęłam było po 13.
-Ej, szczerze to nie oplaca mi isę wracać do szkoły i wam chyba też- zauważyłam.
-No to nigdzie nie idziemy- Harry zabawnie poruszył brwiami. Kolejne dwie godziny chodziliśmy po mieście wygłupiając się i śmiejąc ze wszystkiego z czego się dało. Po 14 poszliśmy na autobus i chłopacy odprowadzili mnie pod sam dom.
-Dzięki, fajnie isę dzisiaj z wami bawiłam- uśmiechnęłam się i pożegnałam ich uściskami po czym wesżłam do domu, mamy nie błó, podgrzałam sobie obiad, zjadłam i poszłam do siebie. Byłam bardzo zmęczona, wykąpałam isę, odrobiłam lekcje, poczytałam dość ługo książkę i pouczyłam się do sprawdzianu na biologię, byłam tak zmęczona, że padłam po 19.


Przepraszam ale rozdział byłby lwpszy gdyby nie to, że nagle wszystko mi zniknęło i musiałam pisać od nowa.. PRZEPRASZAM I OBIECUJĘ NAPRAWIĆ TO PRZY NASTĘPNYM ROZDZIALE.






LoVe, #1of DIRECTIONERS

#1


Nazywam się Emily True Jason. Pochodzę z Irlandii ale musiałam się przeprowadzić za granicę po śmierci mojego ojca, moja mama posłała mnie do nowej szkoły i przestała się mną intereować, daje mi tylko pięniądze. W szkole wszyscy śmieją się z mojego akcentu i przez to nie mam zbyt wielu przyjaciół, tylko jedna przyjaciółkę, chociaż i ona lubi sobie ze mnie pożartować. Niedawno do mojej szkoły zaczęło chodzić One Direction, Niall też pochodzi z Irlandii i dziewczyny mdleja na dzwięk jęgo głosu. Eh.. zapomniałabym powiedzieć, że mam 18 lat, interesuję się tańcem i muzyką.