Obudziłam się po 7, na moje nieszczęście miałam na 7:45. Nie chciało mi się iść do szkoły, nie kiedy ON tam jest, i kiedy wiem, że zamierza mnie olać jak każdą inną... Do moich ocz napłynęły łzy, wcisnęłam głowę w poduszkę zduszając tym mój krzyk, jak on mógł mi to zrobić? Czemu ja nie mogę dostac prawdziwej miłości, czemu to ja jestem zawsze ta najgorsza? Po godzinie takiego rozpaczania i różnych, przedziwnych myślach wstałam z łóżka, pościeliłam je i poszłam do łazienki, ogarnęłam się, ubrałam w czarny dres, związałam włsy w koka i zabrałam się za sprzątanie domu. Najpierw posprzątałam mój pokój, następnie wszędzie powycierałam kurze, odkurzyłam i pomyłam podłogi. Zrobiłam mamie obiad, bo powinna być po 15, ale znając ją to zapewne będzie po 22... Zrobiłam sobie kakao i dużo lodów z polewą czekoladową i bitą śmietaną. Usiadłam na kanapie w salonie i zabrałam się za jedzenie lecz zanim wzięłam do ust lody zadzwonił dzwonek do drzwi... nawet chwili spokoju- powiedziałam do siebie idąc do drzwi. Otworzyłam drzwi ale kiedy zobaczyłam twarz, która teraz zamiast przyprawiać mnie o uśmiech i uczucie błogości sprawiała, że miałam ochote się zabić zamknęłam je pospiesznie. Niall jednak nie dał za wygraną i anim zatrzasnęłam drzwi zatrzymał je rękoma.
-Emili, proszę- wyszeptał chłopak- daj mi pięć minut.
Wkurzona wpuściłam Go do środka.
-Czego chcesz?-zapytałam szorstko.
-Dobrze wiesz, że chce z tobą porozmawiać
-Niby o czym?-zapytałam patrząc gdzieś w bok by uniknąc jego spojrzenia.
-Proszę spójrz mi w oczy- załapał mnie za podbródek, ze strachem spełniłam jego prośbę i napotkało mnie rozczarowanie, zamiast odrazy znowu poczułam motylki w brzuchu- Emily, przepraszam- zaczął chłopak głośno wypuszczając powietrze z ust- Bardzo mi na tobie zależy i..
-I dlatego mnie olałeś i zachowałeś się jak kretyn?-przerwałam mu a po moim policzku spłynęła łza.
-Wiem, że zachowałem się jak kretyn, doskonale wiem, ale ja wtedy spanikowałem. Po prostu nie chcę cię skrzywdzić Emily.
-Dziwne bo właśnie to robisz- wyszeptałam. W Niallu coś drgnęło i.. to dziwne bo pocałował mnie i nie wyszedł tylko bez słowa po tym mnie przytulił.
-Podobasz mi się Emily, nie mogę bez ciebie normalnie funkcojować, nie mogę znieśc myśli, że miałbym się z tobą nie spotykać- wyszeptał mi do ucha.
-Niall, ty też bardzo mi się podobasz-powiedziałam i odkleiłam się od chłopaka by raz jeszcze złączyć się z nim w gorącym pocaunku.
-Masz ochotę na spotkanie z tesztą?-zapytał.
-Tak, jesne- uśmeichnęłam się, moje serce o mało nie pękło z radości, myślałam, że nie da się w kimś zakochać tak z dnia na dzień, a tu proszę jaka niespodzianką, zakochałam się i to z wzajemnością a na dodatek nie w byle kim bo w Niallu Horanie- ale.. muszę się najpierw przebrać- powiedziałam- poczekaj tu chwilę - poprosiłam i zniknęłam w łazience. Nałożyłam jasno brązowe szpilki mamy których od dawna nie nosiła, spódnicę w kolorze butów i wkasałam w nią białą koszulkę na ramiączka, na ramiona zarzuciłam jasno brązowy sweterek, poperfumowałam się, umalowałam rzesy i wyszłam z łazienki.
-WoW- skomentował mój wygląd Irlandczyk.
-Fajnie, że ci się podoba- uśmiechnęłam się ciepło.
-Idziemy?-zapytał wyciągając dłoń w moją rękę, złapałam za nią i chłopak splótł nasze palce. Zamknęłam drzwi na klucz i wsiedliśmy do sportowego samochodu.
-A co się stało z Vanem?-zapytałam.
-Ughm.. Zayn go rozbił- wyjąkał w odpowiedzi Niall.
-Co? Jak to? Nic mu nie jest?-zapytałam przerażona.
-Nie, wszystko z Zaynem okay, z resztą sama zobaczych- uśmiechnął sie w moją stronę i otworzył drzwi od samochodu, wsiedliśmy i ruszyliśmy do domu One Direction. Kiedy weszliśy od środka w korytarzu wszyscy czekali.
-No i co. Tak czy nie?-zapytał na wejściu Louis.
-Cześć Louis też miło mo ciebie widzieć- uśmiechnęłam się ironicznie.
-Tak- powiedział mój towarzysz.
-Yeah- dał się we znaki Zayn- w końcu.
-Co w końcu?-zapytałam.
-Wiesz od pierwszego dnia naszej znajomości Niall się w otbie kocha i tak się założyliśmy z Harrym i wygrałem- mulat wybuchł śmiechem patrząc na loczka.
-A tak w ogóle to czemu nie było cię dzisiaj w szkole?-zapytał Liam.
-Bo ten...
Przepraszam, że tak długo nic nie dodałam ale nie mogłam dostać się do komputera:) Mam nadzieję, ze się podoba noooo.................. komentujcie:*
-Emili, proszę- wyszeptał chłopak- daj mi pięć minut.
Wkurzona wpuściłam Go do środka.
-Czego chcesz?-zapytałam szorstko.
-Dobrze wiesz, że chce z tobą porozmawiać
-Niby o czym?-zapytałam patrząc gdzieś w bok by uniknąc jego spojrzenia.
-Proszę spójrz mi w oczy- załapał mnie za podbródek, ze strachem spełniłam jego prośbę i napotkało mnie rozczarowanie, zamiast odrazy znowu poczułam motylki w brzuchu- Emily, przepraszam- zaczął chłopak głośno wypuszczając powietrze z ust- Bardzo mi na tobie zależy i..
-I dlatego mnie olałeś i zachowałeś się jak kretyn?-przerwałam mu a po moim policzku spłynęła łza.
-Wiem, że zachowałem się jak kretyn, doskonale wiem, ale ja wtedy spanikowałem. Po prostu nie chcę cię skrzywdzić Emily.
-Dziwne bo właśnie to robisz- wyszeptałam. W Niallu coś drgnęło i.. to dziwne bo pocałował mnie i nie wyszedł tylko bez słowa po tym mnie przytulił.
-Podobasz mi się Emily, nie mogę bez ciebie normalnie funkcojować, nie mogę znieśc myśli, że miałbym się z tobą nie spotykać- wyszeptał mi do ucha.
-Niall, ty też bardzo mi się podobasz-powiedziałam i odkleiłam się od chłopaka by raz jeszcze złączyć się z nim w gorącym pocaunku.
-Masz ochotę na spotkanie z tesztą?-zapytał.
-Tak, jesne- uśmeichnęłam się, moje serce o mało nie pękło z radości, myślałam, że nie da się w kimś zakochać tak z dnia na dzień, a tu proszę jaka niespodzianką, zakochałam się i to z wzajemnością a na dodatek nie w byle kim bo w Niallu Horanie- ale.. muszę się najpierw przebrać- powiedziałam- poczekaj tu chwilę - poprosiłam i zniknęłam w łazience. Nałożyłam jasno brązowe szpilki mamy których od dawna nie nosiła, spódnicę w kolorze butów i wkasałam w nią białą koszulkę na ramiączka, na ramiona zarzuciłam jasno brązowy sweterek, poperfumowałam się, umalowałam rzesy i wyszłam z łazienki.
-WoW- skomentował mój wygląd Irlandczyk.
-Fajnie, że ci się podoba- uśmiechnęłam się ciepło.
-Idziemy?-zapytał wyciągając dłoń w moją rękę, złapałam za nią i chłopak splótł nasze palce. Zamknęłam drzwi na klucz i wsiedliśmy do sportowego samochodu.
-A co się stało z Vanem?-zapytałam.
-Ughm.. Zayn go rozbił- wyjąkał w odpowiedzi Niall.
-Co? Jak to? Nic mu nie jest?-zapytałam przerażona.
-Nie, wszystko z Zaynem okay, z resztą sama zobaczych- uśmiechnął sie w moją stronę i otworzył drzwi od samochodu, wsiedliśmy i ruszyliśmy do domu One Direction. Kiedy weszliśy od środka w korytarzu wszyscy czekali.
-No i co. Tak czy nie?-zapytał na wejściu Louis.
-Cześć Louis też miło mo ciebie widzieć- uśmiechnęłam się ironicznie.
-Tak- powiedział mój towarzysz.
-Yeah- dał się we znaki Zayn- w końcu.
-Co w końcu?-zapytałam.
-Wiesz od pierwszego dnia naszej znajomości Niall się w otbie kocha i tak się założyliśmy z Harrym i wygrałem- mulat wybuchł śmiechem patrząc na loczka.
-A tak w ogóle to czemu nie było cię dzisiaj w szkole?-zapytał Liam.
-Bo ten...
Przepraszam, że tak długo nic nie dodałam ale nie mogłam dostać się do komputera:) Mam nadzieję, ze się podoba noooo.................. komentujcie:*
